Repertuar pokazów siłowych w pierwszych dekadach XX wieku ograniczała tylko wyobraźnia. Szczególnie atrakcyjnie wyglądały pokazy z udziałem zwierząt. Z racji braku w naszych stronach tak egzotycznych stworzeń jak niedźwiedzie czy lwy, posiłkowano się ogólnie dostępnymi bykami. Znany przedwojenny atleta Wacław Badurski nie stronił od tego typu pokazów. Jeden z nich opisała Gazeta Szamotulska. Przedstawienie nie poszło chyba do końca po myśli siłacza…
Zwierzę to nie kawał żelaza, które dzięki odpowiedniej sile i umiejętnościom siłacz może czynić sobie poddanym. Czasami sytuacja wymykała się spod kontroli i zamiast owacji ze strony publiczności na atletę spadała lawina drwin. Tak było pewnego pięknego lipcowego popołudnia 1925 roku w Szamotułach.
Oddam głos redakcji Gazety Szamotulskiej:
„Szczególną sensacją miała być niedzielna walka p. Badurskiego z bykiem na boisku sportowem. Chodziło o przewrócenie byka. Walka ta możeby się udała, gdyby byk był stworzeniem bardziej inteligentnem. Że jednak byk miał tylko swój byczy rozum nie mógł się zorientować o co właściwie chodzi. Stojąc w piasku na swych czterech nogach nie mógł się pośliznąć żeby upaść. Biedaczysko nie wiedziało na co i po co w różne strony wykręca P. Badurski jego rogatym łbem, a będąc przywiązane na łańcuchu nie mogło uciekać. Co się tyczy stosunku siły byka do człowieka to można go było ocenić w tych chwilach kiedy byk idąc sobie spokojnie naprzód ciągnął za sobą trzymającego go za rogi człowieka z całej mocy zapierającego się w piasek boiska. Występy wczorajsze siłaczy na boisku nie przyniosły szczególnych korzyści dla sportu, ale za to kopyta koni i byka, jakoteż obcasy setek widzów stratowały boisko kiedy indziej skrzętnie ochraniane przed wstąpieniem na nie obutej nogi.”
Gazeta Szamotulska 1925.07.07 R4 nr78
Coraz poważniej myślę o rozdziale poświęconym cytatom z przedwojennych gazet. Ówczesna polszczyzna w połączeniu z fantazją niektórych redaktorów potrafią wywołać uśmiech na twarzy czytającego.
Co do zwierząt to pozostaje mieć nadzieję że wychodziły z tego typu przedstawień bez urazów na ciele i zwierzęcej psychice. Repertuar Wacława był jednak o wiele bogatszy niż walki z bykami. Często w przedstawieniach brały udział również konie. O tym jednak innym razem.





