ROCZNICA ŚMIERCI LEONKA

26 lipca 1949 roku zmarł Leon Pinecki. Czy jeden z najpopularniejszych przedwojennych zawodowych zapaśników żyłby jeszcze dłużej, gdyby nie pokłócił się tego feralnego dnia z żoną Heleną? O co właściwie poszło?

Helena prowadziła dobrze prosperującą restaurację przy Rynku w Sulęcinie. Wraz z Leonem planowała przeprowadzkę do Łagowa. Zamierzali reaktywować jego pensjonat, wykorzystując posiadaną przez Helenę koncesję na prowadzenie działalności gastronomicznej. Po dłuższym namyśle zaczęła jednak mieć wątpliwości. Miała świetnie prosperujący interes i nie uśmiechało jej się zaczynać wszystkiego od nowa, szczególnie w miejscowości, w której nie wszyscy patrzyli na jej męża przychylnym okiem.

Decyzja Heleny doprowadziła do burzliwej kłótni. Zmartwiony Leon postanowił utopić smutki w kieliszku. Towarzyszem zakrapianego spotkania był Damian Witakowski. Panowie popili stosownie do swoich możliwości w restauracji Heleny w Sulęcinie, po czym spokojnie rozeszli się do domów.

Rozżalonemu Leonowi najwyraźniej opadły już nieco nerwy, ale na wszelki wypadek postanowił jeszcze poszukać ukojenia w objęciach małżonki. Jak powszechnie wiadomo – nic tak nie godzi skłóconych zakochanych jak gorący seks.

Nerwy, alkohol i miłosne uniesienie okazały się jednak zabójczą mieszanką dla jego serca. Około pół godziny po północy, 26 lipca 1949 roku, zabiło ono po raz ostatni. Przybyły na miejsce doktor Komornicki mógł już tylko stwierdzić zgon z powodu ataku serca.

W chwili śmierci Leon Pinecki miał zaledwie 57 lat. Mimo źle zrośniętej nogi pozostawał aktywny i sprawny fizycznie. Zdrowie mu dopisywało, a głowę miał pełną planów. W końcu uzyskał polskie obywatelstwo, znalazł miłość i zaczął urządzać sobie życie w Polsce. Niestety nie było mu dane nacieszyć się nim zbyt długo.

Na miejsce wiecznego spoczynku Leon Pinecki został przewieziony na skrzyni transportowej amerykańskiego Studebakera. Masywna wojskowa ciężarówka powoli przemierzała ulice Łagowa, kierując się na miejscowy cmentarz. Pogrzeb odbył się 28 lipca 1949 roku. Leona żegnali żona, znajomi, mieszkańcy Łagowa i okolicznych miejscowości oraz dawni koledzy z zapaśniczych ringów. Niestety syn Harry nie otrzymał zgody na przyjazd do Polski z Berlina. Uroczystość pogrzebową odprawił ksiądz Paweł Biłyk. Były piękne wieńce, okolicznościowe przemówienia, a zgromadzeni odśpiewali „Serdeczna Matko, Opiekunko ludzi”.

Los bywa jednak przewrotny.

Wkrótce po śmierci męża Helena Pinecka otrzymała oficjalne zezwolenie na przeniesienie swojej restauracji z Sulęcina do pensjonatu Leona w Łagowie. Zdecydowała się na ten krok i rozpoczęła działalność w dawnym „Hotel am See”.

No i co, Heleno… Naprawdę potrzebne były te sceny?

Wsparcie strony https://buycoffee.to/zsn?fbclid=IwAR0SRHc8SYxihH3d1Hs1vq4LmIt_7tNpVHyK9WXwBTRHlulI9lBm-a5H6ao%C2%A0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej wpisów

Copyright © 2023 zsilnychnajsilniejsi.pl All rights reserved.

Zakaz kopiowania i rozpowszechniania treści bez wiedzy właściciela.