WYWIAD ZE STANISŁAWEM „ZBYSZKO” CYGANIEWICZEM

Kto w Polsce nie zna nazwiska: Zbyszko Cyganiewicz?

Bez przesady możemy powiedzieć, że nazwisko to zna cała Polska, jak długa i szeroka. Stanisław Zbyszko Cyganiewicz — to uosobienie siły i tężyzny fizycznej.

Syn ludu polskiego z okolic Podkarpacia rzucał po arenach całego świata siłaczy najróżnorodniejszych narodowości: Niemcy, Francuzi, Rosjanie, Węgrzy, Amerykanie, Murzyni, Anglicy i t. d. i t. d. — wszyscy się uginali przed siłą ramion Zbyszko Cyganiewicza.

To też zna go nie tylko Polska, ale zna go dobrze cały świat.

Po raz pierwszy mocno zajaśniała gwiazda St. Zbyszko Cyganiewicza w roku 1909 w Paryżu. W czasie walk zapaśniczych w cyrku pokonał on wówczas 40 siłaczy i zdobył tytuł mistrza świata.

Okryty sławą w Europie, Zbyszko Cyganiewicz udał się za ocean, do Ameryki, gdzie walczył dalej z najznakomitszymi siłaczami.

Szczęście i tam go nie opuszczało. Zdobył bowiem powtórnie tytuł mistrza świata i — wysokiej wartości pas brylantowy.

W Ameryce Zbyszko Cyganiewicz przebywał kilkanaście lat i swoją niepospolitą siłą przyczynił się do rozsławienia imienia polskiego w tej części świata.

Był on uwielbiany przez współrodaków, emigrantów polskich, a ci, co z Ameryki do Polski powracali, opowiadali dziwy o sile tego tytana.

Wędrówka po obcych krajach sprzykrzyła się wreszcie St. Zbyszko Cyganiewiczowi. Wrócił do Polski i tu w stolicy postanowił okazać współrodakom swoją wielką siłę i technikę zapaśniczą. Zgodził się na kilkanaście wystąpień w miejscowym cyrku.

Skorzystała z tego „Polska Ludowa” i w pierwszym stosownym momencie udał się do cyrku nasz redaktor, by o tem i owem ze Zbyszko Cyganiewiczem porozmawiać.

Pierwsze wrażenie

Zbyszko Cyganiewicza spotkaliśmy w tym momencie, gdy wchodził do Cyrku. Przywitał naszego redaktora bardzo mile i zaprosił do swego małego pokoiku, w którym się przebiera do występów na arenie cyrku.

Usiedliśmy. Zaczęło się od wzajemnych obserwacyj.

Zbyszko Cyganiewicz jest człowiekiem średniego wzrostu o bardzo wielkiej szerokości piersi i ramion. Ma lat 47. Mówi spokojnie, z uśmiechem. Sprawia wrażenie bardzo sympatyczne, a z każdym Polakiem rozmawia tak, jak ze swoim starym znajomym. Widać, że czuje się w Polsce dobrze. To też rozmowa nasza potoczyła się bardzo gładko.

Z punktu, po amerykańsku, przystępujemy do rzeczy i zadajemy Zbyszko Cyganiewiczowi takie pytanie:

— Proszę nam powiedzieć, czy pan się taki silny urodził, czy też zdobył pan siłę przez gimnastykę, walki i ćwiczenia cielesne?

Zbyszko Cyganiewicz przetarł ręką czoło, chwilkę jakby się namyślał i tak powiada:

— Atletą, czyli siłaczem, człowiek się odrazu nie rodzi. Siłę trzeba w sobie w ciągu całego szeregu lat wyrabiać, ale, oczywiście, trzeba mieć ku temu dane. Niech pan weźmie, na przykład, jakiegoś słynnego śpiewaka.

Dobrze śpiewa dlatego, że głos jego został wyszkolony i dobrze rozwinięty. Ale musi mieć odpowiednio zbudowane struny głosowe.

Tak samo jest i z siłaczem. Człowiek musi być przedewszystkiem dobrze zbudowanym. To jest materjał, a z tego dopiero przez odpowiednie ćwiczenia można rozwijać muskuły i dojść do rzeczywistej siły.

Ja w sobie siłę poczułem wtedy, kiedy byłem uczniem gimnazjum. Przewracałem wszystkich kolegów pokolei. Od tego się zaczęło i — poszło dalej.

— W jakim wieku człowiek jest najsilniejszy? — pytamy.

— Najlepszym jest czas, kiedy człowiek ma 35 lat. Wtedy następuje pełnia rozwoju sił. Jeżeli człowiek żyje normalnie, to może siłę zachować do lat 60-ciu i dłużej.

— Czy Polska ma dużo ludzi silnych? — pytamy.

— Bardzo dużo. Przecież największym bokserem świata był nasz rodak z pod Tarnowa. Już nie żyje. W Ameryce stawiają mu teraz pomniki. Nosił w Ameryce nazwisko Stanley Ketchel, a nazywał się właściwie Stanisław Kieciała. Był to Polak.

Nieraz, gdy się przyglądam młodzieży wiejskiej — mówi Cyganiewicz — widzę, jak wielu z nich mogłoby być atletami.

Przecież niektóre nasze chłopaki to jak dęby twarde. Dać im tylko szkołę i odpowiednie wychowanie i będą siłaczami pierwszej klasy.

Tem powiedzeniem Zbyszko Cyganiewicz bardzo nas pocieszył.

A więc, chłopcy! Rozejrzeć się wokoło, a najsilniejszego z pośród siebie pchać… do góry! Bo gdy Zbyszko Cyganiewiczowi walki na arenie cyrku się uprzykrzą i zacznie prowadzić inne życie, to przecież musi się znaleźć godny zastępca.

Zbyszko Cyganiewicz sztandar polskiej tężyzny fizycznej podniósł wysoko. Sztandar ten trzeba na tym poziomie utrzymać! Młode siły muszą wyjść na widownię!

M. C.

Źródło Polska Ludowa, gazeta polityczna, społeczna i gospodarcza. Organ Polskiego Centrum Katolicko-Ludowego, Rok II- WARSZAWA Me 13 NIEDZIELA, 29 kwietnia 1928.

Wsparcie strony https://buycoffee.to/zsn?fbclid=IwAR0SRHc8SYxihH3d1Hs1vq4LmIt_7tNpVHyK9WXwBTRHlulI9lBm-a5H6ao%C2%A0

Książka o Zbyszku Cyganiewiczu! Dostępna wersja papierowa, ebook i audiobook https://www.empik.com/z-silnych-najsilniejszy-historia-zbyszka-cyganiewicza-przemyslaw-budziszewski,p1626860999,ksiazka-p

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej wpisów

KTO SILNIEJSZY?

Czas budowania własnej marki przez Władysława Pytlasińskiego obfitował w liczne wyzwania rzucane zarówno zawodowcom, jak

Copyright © 2023 zsilnychnajsilniejsi.pl All rights reserved.

Zakaz kopiowania i rozpowszechniania treści bez wiedzy właściciela.