Zanim młody Zbyszko trafił pod skrzydła mistrza Pytlasińskiego, zapasów uczył go naczelnik krakowskiego „Sokoła”, Szczęsny Ruciński. To właśnie on zapoznał swojego ucznia z tajnikami tak zwanej walki francuskiej i na dobre zaszczepił w nim pasję sportową. Dzięki właściwym ludziom spotkanym w młodości Cyganiewicz mógł rozwinąć swój talent i osiągnąć sukces, o jakim marzyli wszyscy atleci w jego epoce.
W tamtych czasach krakowski „Sokół” był prawdziwą kuźnią talentów, a styl francuski – znany dziś jako klasyczny – uchodził za elitarną dyscyplinę wymagającą ogromnej inteligencji ringowej. Sukcesy wychowanka Rucińskiego udowodniły, że polskie metody szkoleniowe nie ustępowały wówczas najlepszym ośrodkom w Europie.






