KOWADŁA, PODKOWY I ARMATY. HISTORIA SIŁACZY

Anvils, Horseshoes and Cannons: The History of Strongmen – to drugi tom dwutomowej pracy poświęconej historii siłaczy, zapaśników, artystów cyrkowych i pionierów kultury fizycznej. Książka została wydana około 1975 roku. Jej autorem jest Leo Gaudreau. Książka została wydana prawdopodobnie przez samego autora w małym nakładzie. Obecnie stanowi bardzo wartościowy kąsek dla miłośników dawnej ciężkiej atletyki. Gaudreau był amerykańskim pasjonatem historii siłaczy, kolekcjonerem materiałów o dawnych strongmanach i autorem kilku niszowych publikacji. Nie był akademikiem, tylko raczej historykiem-entuzjastą starej szkoły kultury fizycznej. Najciekawsze jest to, że znał osobiście część opisywanych ludzi, w tym między innymi polskiego atletę Otto Arco Nowosielskiego. Gaudreau pisał jeszcze w czasach, gdy kilku dawnych strongmanów albo ich współpracowników żyło. Zbierał listy, zdjęcia, wspomnienia i prywatne relacje. Dzięki niemu mamy wgląd w klimat epoki pierwszych wielkich atletów przełomu XIX/XX wieku. Udało mi się wejść w posiadanie części II tomu książki. Tej najbardziej nas interesującej, mianowicie opisującej polskich atletów Otto Arco Nowosielskiego i Władysława Kucharczyka zwanego Bobby Pandour. W miarę tłumaczenia treści będę wrzucał kolejne strony rozdziału poniżej. Dziękuję Pani Deborah Pascale za udostępnienie mi fragmentu książki, abym mógł się nią z Wami podzielić!

Otto Arco i Bobby Pandour

OTTO ARCO

Na początku mojej kariery byłem wystarczająco naiwny, by chcieć poznawać słynnych siłaczy i artystów cyrkowych o sportowym rodowodzie. Szybko jednak nauczyłem się ostrożności i nie spotkało mnie zbyt wiele rozczarowań. W ten sposób poznałem przyjaciela na całe życie (Johna Valentine’a). Dobrze orientowałem się w kulisach cyrków oraz za sceną teatrów wodewilowych. Było to życie, do którego aspirowałem, choć nigdy w pełni go nie osiągnąłem — i może dobrze, bo zawodowa kariera sportowca była zazwyczaj krótka i nie zawsze opłacalna. Człowiekiem, który zrobił na mnie największe wrażenie, był nieżyjący już Otto Arco, a mimo upływu lat nigdy nie przestałem dobrze o nim myśleć.

Nigdy w najśmielszych marzeniach nie przypuszczałem, że spotkam tego wielkiego mistrza muskulatury — Otto Arco. Występ braci Arco został zakontraktowany na trzy dni w lokalnym teatrze wodewilowym — Federal Theater w Salem (Massachusetts), nazwanym tak, ponieważ znajdował się przy Federal Street. Co ciekawe, była to także ulica, przy której się urodziłem. Ten sam teatr stał się później miejscem debiutu wodewilowego Valgaudów (Johna Valentine’a i Leo Gaudreau) — w czasach, gdy wodewil był już właściwie w zaniku.

Arco był niezwykle uprzejmy, a możliwość odwiedzenia go w garderobie była dla mnie niezapomnianym przeżyciem. Nalegał, abym oglądał występ zza kulis, jednak kierownik sceny miał inne zdanie. Otto kazał mi poczekać i wrócił z panem Fieldsem, dyrektorem teatru. Arco — wyraźnie zirytowany — oznajmił mu, że jestem najsilniejszym człowiekiem w Salem i jeśli nie pozwoli mi oglądać występu zza kulis, przedstawienie się nie odbędzie. Od razu zauważyłem, że ten sympatyczny człowiek nagle przemienił się w wojownika. Pan Fields nie uznał problemu za aż tak poważny i sprawa ucichła. Ostatecznie przez wszystkie trzy dni oglądałem występ Arco zza kulis Federal Theater.

Nigdy nie poznałem jego brata Pete’a, choć spędzałem sporo czasu z Otto w garderobie. Byłem wtedy młody i naiwny, więc kiedy zapytałem o Pete’a, Otto odpowiedział, że jego brat zawdzięcza siłę i rozwój ramion oraz barków temu, że podczas występów nieustannie utrzymywał równowagę, by nie spaść. Odniosłem wrażenie, że codzienne zajęcia Pete’a nie miały wiele wspólnego z klasyczną kulturystyką. Nie był to jedyny raz, kiedy widziałem zawodowego artystę scenicznego (o sportowym rodowodzie), który zbyt gorliwie zachwycał się ćwiczeniami Johna Barleycorna*.

Otto prezentował w podświetlanej gablocie wspaniały pokaz kontroli mięśni, lecz publiczność nie zawsze go doceniała. Wracał do garderoby rozdrażniony, nie rozumiejąc, dlaczego ludzie się śmieją. Powiedziałem mu, że większość widzów uważa pokaz kontroli mięśni za coś komicznego i tylko publiczność związana z kulturystyką potrafi go właściwie docenić. W tym samym teatrze występował wcześniej John Conroy — atleta i kulturysta — którego klasyczny pokaz pozowania spotkał się z bardzo dobrym odbiorem. Doradziłem Otto, by zrezygnował z prezentacji kontroli mięśni, choć była imponująca, i zastąpił ją klasycznym pokazem póz. Później właśnie w tym teatrze przygotowałem dla mojego partnera, Johna Valentine’a, układ pozowania z efektami świetlnymi, który został bardzo dobrze przyjęty.

Starałem się dowiedzieć jak najwięcej podczas czasu spędzonego z Otto Arco. Gdy pojawił się temat Bobby’ego Pandoura, robiłem notatki, choć nie byłem jeszcze wprawionym reporterem. Pod koniec trzydniowego pobytu zrozumiałem, że nie zdobyłem wszystkich informacji, jakich chciałem, i później przez lata prowadziłem korespondencję, aby uzupełnić materiały do mojego opracowania o Bobbym Pandourze. Otto był z nim tak blisko związany, że nie sposób opowiedzieć historii Bobby’ego bez biografii Arco.

Otto Arco miał około 45 lat, gdy go poznałem, a mimo to pozostawał aktywnym performerem. Urodził się w Polsce w 1880 roku, a jego prawdziwe nazwisko brzmiało Nowielski. W garderobie pokazywał mi swoją sylwetkę i demonstrował trudniejsze elementy kontroli mięśni. Był bardzo dumny ze swojej formy fizycznej w wieku 45–46 lat. Wiele lat później, w 1947 roku, Joe Weider napisał o nim artykuł ilustrowany fotografią 65-letniego Otto.

* „John Barleycorn” to angielski idiom oznaczający alkohol.

Joe Weider napisał wtedy:

„Otto Arco — człowiek, który rzuca wyzwanie starości. Arco przeczy lekarzom, sceptykom — przeczy całemu światu. W wieku 65 lat nadal pozostaje potężnym siłaczem o harmonijnej sylwetce. To kolejny błyszczący przykład skuteczności treningu ze sztangą.”

Jednak reputacja Arco nie opierała się wyłącznie na jego sylwetce i niezwykłej kontroli mięśni. Był naprawdę wybitną postacią w historii podnoszenia ciężarów. Należał do pierwszych ludzi, którzy potrafili podrzucić oburącz ciężar równy podwójnej masie własnego ciała — osiągnięcie, które w tamtych pionierskich czasach stawiało człowieka o głowę ponad innymi ciężarowcami.

Pisząc o występie Otto na pokazie siły, gdy miał blisko 65 lat, Joe Weider zanotował:

„Otto Arco zaprezentował pokaz kontroli mięśni, który był naprawdę zdumiewający jak na sportowca w jego wieku. Młodzi ludzie obecni na sali, którzy nigdy nie widzieli go w najlepszej formie, gratulowali sobie, że mogli zobaczyć ten niezwykły pokaz. Następnie Arco wykonał kilka naprawdę imponujących sztuczek akrobatycznych, takich jak numer z rolowaniem karku. Gdyby tylko ci młodzi ludzie mogli zobaczyć Otto przed laty, gdy jego pokaz kontroli mięśni był u szczytu! Można śmiało powiedzieć, że nikt nigdy go nie przewyższył pod względem kontroli mięśni ramion, brzucha i górnej części pleców.”

W jednym z listów, który otrzymałem od Otto około 1953 roku — gdy miał 73 lata i mieszkał w Nowym Jorku — napisał mi, że codziennie ćwiczy stanie na rękach, szczególnie te elementy, które wymagały dużej siły.

Arco mówił i rozumiał kilka języków. Bardzo dobrze znał francuski, ponieważ spędził wiele czasu we Francji w młodości. Gdy opowiadał o Bobbym Pandourze, jego entuzjazm dla sylwetki Pandoura był tak wielki, że zwracał się do obecnego przy rozmowie Polaka i zaczynał mówić w ojczystym języku. Innym razem nagle przechodził na angielski, a chwilę później — bez wyraźnego powodu, poza emocjami — zwracał się do mnie po francusku.

BOBBY PANDOUR

Otto Arco usłyszał o Bobbym Pandourze około 1900 roku, gdy zobaczył zdjęcia tria Popescu — grupy wykonującej numery na drążku poziomym, do której należał Pandour — w magazynie sportowym Münchener Athletik Sport-Zeitung. Fotografie sylwetki Pandoura były tak niezwykłe, że jego partnerzy sceniczni wyglądali przy nim przeciętnie.

Po pewnym czasie Pandour stworzył nowy numer ze swoim bratem Ludwigiem w Sofii (Bułgaria). Tak narodzili się Pandour Brothers, którzy szybko stali się gwiazdami europejskich teatrów i music-halli. Pandour był wprawdzie jedynie przeciętnym ekwilibrystą wykonującym stanie na rękach, ale posiadał ogromne wyczucie sceny. Potrafił zrobić widowisko nawet z prostego numeru, jednak to jego pozowanie mięśni uczyniło go sławnym. Niewielu artystów miało tak wielki zmysł widowiskowy i tak wyprzedzało swoje czasy — potrafił wykorzystać przyciemnioną scenę, zapadnięcia świateł i specjalną gablotę do pozowania z własnym nazwiskiem błyszczącym nad nią przy odpowiednio dobranej muzyce. Największym komplementem dla piękna jego prezentacji był cichy zachwyt publiczności podczas całego pokazu.

W 1904 roku w Wiedniu Arco zapłacił za wejście, by zobaczyć występ braci Pandour. Natychmiast zachwycił się artyzmem przedstawienia i perfekcyjnym showmanstwem. Jeśli jednak chodziło o same popisy siłowe, uważał, że nie ma niczego, czego nie potrafiłby powtórzyć.

„Leo” — powiedział mi Otto — „musiał być łatwiejszy do naśladowania pod względem występu i scenicznego stylu, bo jego sztuczki nie były aż tak trudne. Były też inne numery, ale mnie one nie interesowały. Chciałem osobiście poznać tego wielkiego artystę.”

Nie mogłem powstrzymać myśli, że i ja podczas pierwszego występu braci Arco nie zwracałem uwagi na inne numery — chciałem poznać Otto Arco i rzeczywiście go poznałem. Okazał się człowiekiem uprzejmym i serdecznym, a moje spotkanie było znacznie bardziej satysfakcjonujące niż to, które Otto próbował odbyć z Pandourem w wiedeńskim teatrze Apollo.

Otto czekał przy wyjściu scenicznym na pojawienie się Pandoura. W końcu artysta wyszedł w towarzystwie młodej kobiety. Otto podszedł do niego i odezwał się po niemiecku. Pandour odprawił go jednak gestem i powiedział, by nie zawracał mu głowy. Nie wiadomo, czy Otto wspomniał, że sam jest Polakiem i czy Pandour odpowiedział mu w tym samym języku — Otto nie wiedział jeszcze, że Bobby Pandour również był Polakiem. Próbował jeszcze spotkać brata Bobby’ego, Ludwiga, ale ten zdążył już opuścić teatr. Dowiedział się jedynie za kulisami, że Pandour jest bardzo wysoko opłacanym artystą i trudno do niego dotrzeć.

OTTO ARCO

Otto naturalnie poczuł się upokorzony sposobem, w jaki potraktował go człowiek, którego tak podziwiał. Pocieszał się jednak myślą, że numer Bobby’ego Pandoura oparty na staniu na rękach nie był czymś nieosiągalnym. To, a także ogromne zarobki Pandoura, zmotywowało go do jeszcze cięższej pracy i dążenia, by samemu stać się równie cenionym oraz dobrze opłacanym artystą. Jednak droga od determinacji do sukcesu jest długa i pełna przeszkód — choć ambicja bywa potężnym sprzymierzeńcem.

W tamtym czasie Arco należał do klubu zapaśniczego. Był świetnym zapaśnikiem, bardzo dobrym ekwilibrystą wykonującym stanie na rękach i jednym z najlepszych ciężarowców w klubie. Choć był jeszcze bardzo młody, Otto miał już imponującą sylwetkę, a zdjęcia z młodości pokazują, że już jako bardzo młody człowiek posiadał imponującą gęstość umięśnienia. Bez wątpienia był człowiekiem o ponadprzeciętnej sile i umiejętnościach, ale jako ktoś obcy w klubie nie cieszył się szczególną sympatią kolegów — często dawała o sobie znać zwykła zazdrość. Zdobył nawet mistrzostwo Austrii w zapasach. Klub jednak nie zgłosił go oficjalnie jako zawodnika, dlatego musiał sam zadbać o wpisowe i opłatę startową.

Poszukiwania odpowiedniego partnera do numerów opartych na staniu na rękach i balansie nie przynosiły większych sukcesów. Pewien człowiek o nazwisku Emile Mogyorossy wydawał się fizycznie odpowiedni, lecz pod względem charakteru czy intelektu — zdaniem Otto — coś nie grało. Zawsze pamiętam, że gdy Otto wspominał Emile’a, wskazywał wymownie na głowę, dając do zrozumienia, że nie miał o jego zdolnościach umysłowych najlepszego zdania. Wkrótce Emile opuścił Wiedeń, jednak później on i Otto zostali partnerami. Mogyorossy okazał się bardzo silnym atletą.

Poszukiwania właściwego partnera oraz próby przebicia się do już istniejących numerów scenicznych kończyły się kolejnymi rozczarowaniami. Otto porzucił pracę w Wiedniu i wyjechał do Monachium, ale i tam nie osiągnął większych sukcesów. W Monachium ponownie spotkał Mogyorossy’ego i razem z Maxickiem (Max Sick) oraz Josephem Whurlem znalazł zatrudnienie jako profesjonalny model dla rzeźbiarzy i artystów. Ta trójka — wraz z Monte Saldo — należała prawdopodobnie do najwybitniejszych mistrzów kontroli mięśni na świecie. Tym większa szkoda, że nie zachowało się więcej fotografii dokumentujących ich niezwykłe umiejętności pozowania. Otto ponownie zapisał się też do klubu zapaśniczego — tym razem w Monachium, do Blonners Ringsport Club.

Los zaczął się wreszcie do niego uśmiechać, gdy zainteresował się nim Maurice Deriaz, który poszukiwał silnych zapaśników na nadchodzące mistrzostwa w Paryżu. Trzy legendarne Mojry (boginie losu) zaczęły właśnie zmieniać życie Otto Arco. W Paryżu pokazy cyrkowe i występy talentów przeplatały się z zawodami zapaśniczymi. Po dwóch tygodniach, gdy program miał zostać zmieniony, ścieżki Arco i Pandoura miały się wreszcie przeciąć — wśród zapowiadanych atrakcji znajdował się występ Bobby’ego Pandoura….

Zanim jednak wrócę do Pandoura, chcę opowiedzieć pewną historię z pobytu Otto w Paryżu i jego znajomości z Maurice’em Deriazem.

Maurice pochodził ze słynnej rodziny braci — zapaśników, ciężarowców, modeli artystycznych i siłaczy scenicznych. Zabierał Otto na wycieczki po dzielnicy Apache w Paryżu. Tak zwani „Apache” byli czymś w rodzaju bezprawnej bandy ulicznej, słynącej z brutalności. Gdy pewnego razu mieli wejść do jednego z klubów Apache, Maurice ostrzegł Otto po francusku:

„Jeśli sprowokują cię do walki zapaśniczej, pozwól się przewrócić.”

Otto zaprotestował, lecz Deriaz dodał:

„Jeśli rzucisz któregoś z nich o ziemię, pójdą za tobą i wsadzą ci nóż między łopatki.”

Otto nie miał wielkiego wyboru — musiał zgodzić się na to, by dać się pokonać lub przynajmniej sprawiać takie wrażenie ludziom, których bez problemu przewyższał siłą. Opowiadając mi tę historię, często przechodził nagle na francuski.

BOBBY PANDOUR

Otto przyjął wiadomość o nadchodzącym występie Pandoura z mieszanymi uczuciami. Nadal pamiętał upokorzenie, gdy przed laty Pandour go zlekceważył, ale mimo to nie przestał podziwiać tego niezwykłego showmana, którego europejska publiczność ceniła równie wysoko jak Sandowa. Kiedy Otto odkrył, że Bobby — podobnie jak on — jest Polakiem, a naprawdę nazywa się Władysław Kucharzyk, zaczął inaczej patrzeć na dawną sytuację. Liczył, że tym razem pozna Pandoura dzięki polskiemu sędziemu obecnemu na turnieju, który znał słynnego artystę.

Otto nie był jednak przygotowany na przyjęcie, jakie zgotował mu Pandour — całkowicie wytrąciło go ono z równowagi. Gdy Arco i Bobby się spotkali, Pandour pamiętał, że obserwował wcześniej jego zapasy, i przywitał Otto jak starego przyjaciela. Rozmawiając po polsku, Bobby nie szczędził pochwał dla umiejętności zapaśniczych Otto oraz jego siły w pojedynkach z przeciwnikami. Dla Arco, który słyszał te słowa od człowieka o sylwetce dorównującej Sandowowi, uznanie dla jego własnej budowy ciała było czymś wyjątkowym i całkowicie szczerym. Dawne urazy poszły w zapomnienie. Otto powiedział mi później, że przez wszystkie lata znajomości z Pandourem — począwszy od tamtego spotkania — nigdy nie uważał go za za nic innego niż człowieka hojnego, serdecznego, prawdziwego dżentelmena i szczerego przyjaciela. Tak więc od nieudanego spotkania przy wiedeńskim Apollo Theater do wspólnego występu w Cirque Metropole w Paryżu — zaledwie półtora roku później — nastąpiła całkowita zmiana relacji. Prawdopodobnie trudno znaleźć w historii siłaczy podobny przypadek, w którym dwóch największych mistrzów muskulatury tamtych czasów darzyło się tak szczerą wzajemną admiracją.

Otto Arco powiedział mi, że występ Pandoura w Cirque Metropole nie zrobił na nim tak wielkiego wrażenia jak wcześniejszy pokaz w Wiedniu. Szybko jednak wyjaśnił, że nie wynikało to z samego Pandoura.

„Możliwe” — tłumaczył Arco — „że numer sceniczny może robić ogromne wrażenie w teatrze lub music-hallu, gdzie wykonawca zna swoją publiczność i ma odpowiednie warunki, ale wiele traci w wielkiej arenie cyrkowej, gdzie nie da się wykorzystać wszystkich niezbędnych rekwizytów.”

Pandour zdawał sobie sprawę, że miejsce występu ogranicza możliwości jego pokazu, dlatego starał się wprowadzać konieczne poprawki. Otto, obserwując i analizując każdy występ oraz uczestnicząc w próbach, nauczył się wielu rzeczy, które później pomogły mu w zawodowej karierze artysty scenicznego. Zawsze otwarcie przyznawał, że to właśnie Pandour był inspiracją dla jego późniejszych sukcesów w wodewilu.

Kiedy po raz pierwszy wiele lat wcześniej zobaczyłem fotografie Pandoura, zastanawiałem się nad jego rzeczywistą siłą. Prawda była jednak taka, że nie był aż tak silny — na pewno nie na tyle, by wykonywać spektakularne podnoszenia czy skomplikowane ewolucje siłowe. Bobby nie potrafił nawet wycisnąć swojego partnera (Ludwiga) jedną ręką nad głowę. Ludwig był cięższy od Arco, ale Otto bez problemu potrafił wycisnąć obu braci Pandour jednorącz ponad głowę — czasem nawet więcej niż raz.

Bobby skarżył się na problemy z dolnym odcinkiem pleców i unikał treningu siłowego czy ćwiczeń z ciężarami. Mimo to niemal przy każdej okazji ćwiczył z parą hantli ważących po dziesięć funtów. Nieustannie napinał i rozluźniał mięśnie. Arco przestrzegał mnie przed takim podejściem i twierdził, że sportowiec powinien używać mięśni przeciwko oporowi — tak jak w podnoszeniu ciężarów czy zapasach — a nie tylko je napinać. Jednym z niewielu „ćwiczeń” Pandoura było wynoszenie brata Ludwiga po schodach tak szybko, jak tylko potrafił. Mój przyjaciel i partner, John Valentine, uważał to za jedno z najlepszych ćwiczeń na świecie. Analiza zdjęć Pandoura rzeczywiście pokazuje znakomicie rozwinięte uda.

Jak wielu atletów starej szkoły, Pandour wiedział niewiele albo nic o odpowiednim żywieniu, witaminach i minerałach. Słaba dieta pełna słodyczy, tłuszczów i skrobi często zmuszała go do sięgania po leki, by łagodzić dolegliwości. Niewłaściwe odżywianie i inne zaniedbania zdrowotne mogły być jedną z przyczyn, dla których Pandour nigdy nie osiągnął siły i pełni zdrowia, o których tak marzył. Jednocześnie żył życiem artysty sukcesu — niczym bohater opowieści: przystojny, zamożny, świetnie ubrany, noszący biżuterię i otoczony podziwiającymi go kobietami.

Nie wiem, co później stało się z jego bratem Ludwigiem, ale kiedy Bobby dostał kontrakt w Stanach Zjednoczonych, wysłał Otto telegram z propozycją dołączenia do niego. Jednak Arco i Mogyorossy byli już wtedy w drodze do Australii.

W 1908 roku Arco wrócił do Ameryki i spotkał Bobby’ego Pandoura mieszkającego na Brooklynie (Nowy Jork). Nie był to już dawny gwiazdor music-halli i wodewilu, lecz stateczny, żonaty człowiek prowadzący zwyczajne życie. Według Otto Arco Bobby miał wówczas zaledwie 38 lat, ale wyglądał starzej — najwyraźniej nowe życie mocno dało mu się we znaki… CDN!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej wpisów

MIĘDZY SIŁACZAMI

Na ulicach w początkach XX wieku siła to nie tylko mięśnie, ale i spryt, odwaga,

Copyright © 2023 zsilnychnajsilniejsi.pl All rights reserved.

Zakaz kopiowania i rozpowszechniania treści bez wiedzy właściciela.