FRANCISZEK CYKLOP BIEŃKOWSKI

Franciszek Bieńkowski „Cyklop” ur. 5.07.1862r. w Gdańsku zm. 1924r. Cyklop nigdy nie dorównał sławą takim legendom sportów siłowych przełomu XIX / XX wieku jak Pytlasiński, Cyganiewicz czy Sztekker jednak z całą pewnością jego barwna postać jest warta odnotowania. Jako syn kowala od dziecka miał do czynienia z ciężką pracą w ojcowskiej kuźni. Do chuderlaków również nie należał i potrafił swoje dźwignąć. Wieści o jego sile szybko rozeszły się po okolicy i uważano go za regionalnego mocarza. Gdy dorósł postanowił ze swojej siły zrobić użytek na rzecz popisów estradowych. Opuścił rodzinny dom, wyjechał za granicę i rozpoczął wymarzoną karierę siłacza. Szło mu całkiem nieźle szczególnie gdy nawiązał współpracę z Charlesem A. Sampsonem . Wspólnik Cyklopa był postacią niezwykle barwną i zaradną. Nie stronił od trików i sztuczek scenicznych na które nabierała się publiczność. Aby dodać sobie nieco aury tajemniczości twierdził że jego siła pochodzi od uderzenia pioruna, który rzekomo trafił w niego jeszcze w dzieciństwie. Panowie dawali liczne pokazy siły na które przychodziła żądna wrażeń publiczność. Wszystko skończyło się gdy do pojedynku z nimi przystąpił Eugen Sandow – wschodząca gwiazda złotej ery żelaznych ludzi. Pamiętnego wieczoru 1889r w londyńskiej hali Royal Aquarium doszło do emocjonującego pojedynku pomiędzy Cyklopem a Sandowem. Oficjalnie stawką było 100 funtów, jednak nie o pieniądze tu chodziło a o prestiż. Cyklop dwoił się i troił wymyślając coraz to nowe konkurencje jednak Sandow z łatwością zaliczał kolejne próby. Na koniec pokazu Bieńkowski musiał uznać wyższość młodzieńca i wysupłać obiecane 100 funtów. Sandow ich jednak nie przyjął i wyzwał na pojedynek samego Samsona. Ten zgodził się, jednak do pojedynku miało dojść dopiero następnego dnia. Przez całą noc Samson obmyślał jak by tu pokonać bezczelnego, nie znanego szerszej publiczności siłacza. Na nic jednak zdał się cały misterny plan. Również sam Samson musiał zejść ze sceny pokonany. Tak narodziła się nowa legenda. Teraz to Eugene Sandow był na ustach wszystkich i to on uznany został siłaczem na siłaczami! Natomiast Bieńkowski z Samsonem musieli spakować manatki i odejść w niesławie. Ich drogi wkrótce zresztą się rozeszły. Bieńkowski spróbował swojego szczęścia w Ameryce. Tam związał się z Montgomerym Irvingiem. Stworzyli duet Cyclops & Sandowe. Z powodzeniem występowali na scenach. Magnesem dla publiczności był pseudonim Sandowe pod jakim występował Irving. Literka „E” na końcu wyrazu była dodana dla niepoznaki. Proceder ten trwał tak długo aż prawdziwy Sandow za pomocą sądu go nie ukrócił. W czasach gdy nie było jeszcze telewizji a przepływ informacji nie był tak płynny jak obecnie wielu ludzi na prawdę sądziło że oglądają Eugena Sandowa. W swojej karierze estradowego siłacza Cyklop miał również okazję zmierzyć się z innym legendarnym mocarzem- Louisem Cyrem. Miało to miejsce w Montrealu. Cyr był już w tamtym czasie zupełnie zasłużenie uważany za najsilniejszego człowieka na świecie. Podczas gościnnych występów Cyklopa i Irvinga przebywał akurat w USA. Panowie podważali jego dokonania, drwiąc publicznie z jego siły. Twierdzili że nie może im się równać. Wieści szybko dotarły do Cyra, który najbliższym pociągiem czym prędzej powrócił do swojego miasta aby położyć kres tym pomówieniom. Wkrótce też doszło do pojedynku słynnych siłaczy. W wypełnionej po brzegi największej hali w Montrealu Louis Cyr szybko rozwiał wątpliwości tych, którzy w niego zwątpili. Cyklop z Irvingiem opuścili miasto i więcej się tam nie pokazywali.
Bieńkowski przez znajomych nazywany Franusiem był postacią niezwykle ciekawą. Jego nietypowa budowa i duża siła przyciągała widownię jak magnez na liczne pokazy, które dawał na całym świecie. Jak na swoje czasy był olbrzymem. Wielkie plecy, szerokie barki, potężny kark a przy tym krótkie, masywne nogi. Sam Zbyszko Cyganiewicz, który notabene do przystojniaków nie należał, przyrównywał go do brakującego ogniwa w teorii ewolucji Darwina. W swoim najlepszym okresie ważył 115 kg. Miał 169 cm wzrostu, biceps 46 cm, klatka piersiowa 132 cm, udo 68 cm. Siłę swoją wykorzystywał nie tylko podczas pokazów. Podczas pobytu w Krakowie udusił rozwścieczonego byka, który uciekł właścicielowi i szalał w okolicy. Dysponując taką siłą nie stronił od walk zapaśniczych. Szczególnie po powrocie do kraju z wojaży za oceanem. Nie miał jednak mistrzowskich ambicji i swoje występy traktował raczej jako zabawę i sposób na zarabianie pieniędzy. Po przegranej walce zwykle dyskretnie „puszczał oko” do publiczności dając niejako do zrozumienia że dał przeciwnikowi wygrać.
Ulubionym popisem scenicznym Cyklopa było łamanie monet. Nie było na świecie człowieka, który dorównał by mu w tym zadaniu! Niezwykle silne palce sprawiały że nawet najtwardsze i najgrubsze monety pękały w jego dłoniach jak zapałki. Wielu twierdziło że Franuś używa do swoich trików jakiejś maszynki lecz wielokrotnie przy świadkach rozwiewał ich wątpliwości łamiąc franki, funty, kopiejki czy centy. Nawet małe i grube monety nie stanowiły dla niego problemu. Innym ulubionym numerem Bieńkowskiego było rwanie łańcuchów na karku. Ten popis niestety ostatecznie nie wyszedł mu na dobre. Podczas jednego z pokazów z wysiłku pękł Cyklopowi nerw wzrokowy. Konsekwencją była ślepota. Wkrótce też Bieńkowski zmarł. Dokładna data jego śmierci nie jest mi znana jednak można ją w przybliżeniu określić na czas I Wojny Światowej.
W filmie Filipa Bajona pt. Aria dla Atlety w rolę Cyklopa Bieńkowskiego wcielił się Bogusz Bilewski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej wpisów

EKIPA PIERWSZEGO…

Dziś wyszperałem dla Was ciekawe zdjęcie. Zrobiono je prawdopodobnie w Old Orchard Beach w stanie

OD MILONA DO SZTEKERA

Redaktor Stadjonu z 1931 roku, w przystępny i klarowny sposób nakreśla rozkwit zapaśnictwa w czasach

Copyright © 2023 zsilnychnajsilniejsi.pl All rights reserved.

Zakaz kopiowania i rozpowszechniania treści bez wiedzy właściciela.